BOYBAND
"BOYBAND"
Reżyseria i scenografia: Tomasz Dutkiewicz
Tłumaczenie: Elżbieta Woźniak
Kostiumy: Dagmara Czarnecka
Choreografia: Sylwia Adamowicz
Kierownictwo muzyczne i aranżacja: Grzegorz Jabłoński
Obsada:
Olga Borys,
Tomasz Dutkiewicz/Jan Jankowski, Maciej Robakiewicz
oraz Boyband "Freedom" w składzie:
Tomasz Bacajewski/Jarosław Derybowski,
Edson Ganga Neto, Michał Kruk,
Marcin Mroziński/Łukasz Talik, Maciej Radel
Musical "Boyband" pokazuje drogę do sławy fikcyjnego boybandu "Freedom".
Stworzony przez muzycznego promotora Waylanda zespół – złożony z pięciu chłopców – szybko odbiera im niezależność i młodzieńczą spontaniczność, są nieustannie manipulowani i poddawani presji oczekiwań swoich fanów. Zakulisowa rzeczywistość – kłótnie, zazdrość, wzajemne pretensje i intrygi managera szybko odbierają chłopcom ich świeżość, ekscytujące podniecenie z narastającego sukcesu i prawdziwą radość ze śpiewania. koncerty dla tysięcy fanów, nagrania w studiach, sesje zdjęciowe i telewizyjne wywiady oraz nieustające konflikty z Waylandem potęgują ich frustarcje i rozgoryczenia.
Czy ich przyjaźń i radość śpiewania wystarczą aby zwyciężyć mechanizmy świata finansów i wszechobecnych układów? Czy zachowają sławę i bogactwo, czy poddadzą się niszczącej wszystko destrukcji? Czy zatrzymają miłość swoich fanów?
"Boyband" to pasjonujący musical odważnie pokazujący kulisy show biznesu.
Kilkanaście największych światowych hitów takich zespołów jak: NSYNC, TAKE THAT, BACKSTREET BOYS, WESTLIFE, elektryzująca choreografia i efekty świetlne – to wszystko zobaczycie Państwo na scenie!
October 7, 2008 No Comments
LUC + Rahim
W 2007 r. dwie wyjątkowe osobowości polskiej fonografii – L.U.C (Kanał Audytywny) i Rahim (Paktofonika, Pokahontaz, Maxflo) połączyły swe siły na nominowanym m.in. do Fryderyków, wspólnym albumie „HOMOXYMORONOMATURA”.
L.U.C i RAH wcielają się w nieznane bliżej nikomu postacie, które przybywają do układu słonecznego z innego systemu by dokonać obdukcji ludzkości, w związku ze złamaniem przez cywilizację homo sapiens, tajemnego, intergalaktycznego 4 paragrafu COSW – Centralnego Ośrodka Sterującego Wszystkim.
Nasi bohaterowie wcielają się w postać zdystansowanych kronikarzy, którzy dokonują dość swobodnej i nietypowej obserwacji ludzkiej cywilizacji, tutejszych zwyczajów i mechanizmów społecznych w typowych dla siebie stylach – tj. L.U.C, swym połamanym, abstrakcyjnym nieraz sarkastycznym językiem – RAHIM zaś kontrastuje konkretem, prostotą i bezpośredniością.
Płyta stała się zbiorem dość obiektywnych spostrzeżeń na temat ludzi jako drobnej koloni, miniwirusa widzianego z większej perspektywy. Będzie to jednak nie tyle moralizatorstwo, co namalowany rymami wizerunek współczesnego człowieka i co ciekawszych zjawisk takich jak: hiperkonsumpcja, migracje, kłamstwo, wojna romantyzmu z racjonalizmem, telekomunikacja i technika, wojny, materializm etc…
To wszystko jednak tylko pretekst do tego, aby w zupełnie inny sposób opowiedzieć o człowieku i aby w dobitny sposób zwrócić uwagę na globalne, ale i realne problemy, które zaczynają nas bezpośrednio dotyczyć.
Oto próba kreowania solidarności, wskazywania na problemy w celu pojednania ludzkości jako jednej braterskiej rasy, niezależnie od narodowości, wyznań czy koloru skóry – jako gatunku o tych samych interesach, związanych z przebywaniem na tej samej wspólnej planecie. Oto trip-hopowa próba zwolnienia tempa współczesnej cywilizacji, która według autorów popadła w kompletny amok i chaos. Oto próba odnalezienia sensu i celu ludzkiej egzystencji. Oto bunt i reakcja na wyścig szczurów, zanik etyki, szał informacyjno-multimedialny i komercyjną jednosezonowość.
Głównym producentem albumu jest L.U.C. Płyta jest połączeniem trip-hopu, hip-hopu i dubu z klasyczną harmonią trio smyczkowego i patetycznej sekcji dętej.
W pracy nad tym krążkiem została wykorzystana zupełnie inna, unikatowa dla hip-hopu technika produkcyjna. Nie jest to bowiem samplowanie, lecz komponowanie tematów i budowanie pełnej harmonii poprzez nagranie żywych instrumentów oraz urządzeń VST.
Można powiedzieć, że jest to jedna z pierwszych, jeśli w ogóle nie pierwsza płyta orkiestralno-hip-hopowa w Polsce skomponowana od początku do końca przez jednego producenta – kryptokompozytora – jak nazywa siebie L.U.C, który nie zna nut i nigdy nie skończył ani nawet nie rozpoczął edukacji w żadnej szkole muzycznej.
Wspominaliśmy, iż celem płyty jest pewnego rodzaju zwolnienie tempa obecnego życia – dlatego też muzycznie płyta wyraźnie zwalnia by zakończyć się patetycznym i downtempowym utworem „homoxymoronomatura” (poniżej 70 BPM).
Homoxymoronomatura serwowana jest na kilka sposobów, w zależności od przestrzeni i możliwości technicznych – od kameralnych klubowych koncertów po rozbudowane widowiska w teatrach i kinach jak to zrealizowane z TVP 8.11.2007 we Wrocławskim Capitolu. Występ to wielopłaszczyznowy labirynt znaków, w którym jak się finalnie okazuje nawet ubiór ma swoje znaczenie. Artyści czasem występują m.in. w towarzystwie Mima z Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Koncert może stać się eksperymentem, w którym aktor na żywo wykonać będzie widowiskowe etiudy ruchowe będące odniesieniem i metaforą do ponadczasowej i wielokrotnie już docenionej liryki eluce i Raha. Aktor imitujący lalkę jest także nawiązaniem do „2 Pokoi” – wideoklipu do pierwszego wspólnego utworu, który rozpoczął ów psychospołeczny wątek… Występ jest jednocześnie patetycznym i energetycznym połączeniem gramofonu i elektroniki z elementami orkiestry. Zgodnie z konceptem 4 galaktyk L.U.C-a, przekaz wzbogacony został starannie dobranym obrazem, który przybiera formę wideoklipu jako tła do wykonywanej na żywo muzyki. Wszystko razem składa się na niezapomniane widowisko, któremu dodatkowo towarzyszyć będą różnego rodzaju happeningi i akcje streetartowe – jak np. we Wrocławiu czy Warszawie w dniu koncertu agencja Highlite PR ubrała większość pomników w maseczki chirurgiczne chroniące przed wirusem, który nawiedził Ziemię – (homo sapiens…) Akcja ta ma towarzyszyć wszystkim kolejnym koncertom do tego projektu.
Świadomi różnych możliwości finansowych organizatorów przygotowaliśmy opisane widowisko w różnych konfiguracjach. Najbardziej optymalna wersja preferowana na duże sceny, festiwale oraz na deski teatrów, to koncert w następującym składzie:
L.U.C
RAHIM
JUSTYNA ANTONIAK – FEMALE VOCAL
DAWID SZCZĘSNY – GRAMOFONY
OLGA KWIATEK – SKRZYPCE
RAFAŁ ZALECH – ALTÓWKA
BOŻENKA RODZEŃ-JAROSZ – WIOLONCZELA
ADAM LEPKA – INSTRUMENTY DĘTE
October 6, 2008 No Comments
Ethno Jazz Festival – SZAMAŃSKIE GŁOSY Z SYBERII
Niezwykły koncert w ramach Ethno Jazz Festivalu 26 października we Wrocławiu.
Tuwiński śpiew gardłowy, szamańska tradycja – największe gwiazdy na jednym koncercie!
Wystąpią:
SAINKHO NAMTCHYLAK
HUUN HUUR TU
GENDOS
HUUN HUUR TU
W 1992 roku Kaigal-ool Khovalyg, Alexander Bapa, Sayan Bapa, i Albert Kuvezin, postanowili założyć kwartet Kungurtuk, którego celem miała być prezentacja tradycyjnych pieśni i muzyki tuwińskiej. Jednak szybko się okazało, że muzycy wychodzili poza tradycje i często prowadzali innowacje do starej muzyki. Wkrótce potem zmienili nazwę na Huun-Huur-Tu w tej chwili najbardziej znany na świecie zespół z Tuwy. W 1993 roku muzycy z Tuwy (w tym członkowie Huun-Huur-Tuu) pojechali do Stanów Zjednoczonych i wzięli udział w nagraniach takich muzyków i zespołów jak: Frank Zappa, Ry Cooder, the Chieftains, czy Kronos Quartet. Od 1993 roku zespół intensywnie koncertuje (USA, Japonia, Anglia, Australia, występował w 1999 roku w Polsce), ma także na koncie 6 płyt CD i kilkanaście wraz z innymi wykonawcami. Jak sami mówią, czują potrzebę nie tylko sprawiania, że piękna muzyka trwa, ale czują potrzebę wprowadzania do niej witalnych i ciekawych pomysłów. Tak stało się podczas współpracy z bułgarskim chórem Angelite (występ na festiwalu w Sopocie w 1999 r.), gdzie wysokie, charakterystyczne głosy Bułgarek, połączono ze śpiewem gardłowym.
Dlaczego muzyka tuwińska jest tak popularna na Zachodzie? Zapytano kilka lat temu Sayana Bapę. Jest coś w rodzaju prawdziwego feelingu w tuwańskiej muzyce co sprawia wrażenie łatwo dostępnej i uczciwej tak, że każdy ją rozumie (…)To nie tylko na Zachodzie wzrosło zainteresowanie naszą muzykę… to dzieje się także w Tuwie. Ludzie którzy słyszeli nasze płyty, którzy dostali je od nas albo od innych muzyków, mają bardzo pozytywne reakcje wobec tego co robimy. Wielu młodych ludzi po raz pierwszy usłyszało te stare pieśni po raz pierwszy od nas, i jesteśmy dumni z tego, że sprawimy, że tradycja trwa, że pomagamy ją tworzyć. Szacunek dla naszych przodków jest kluczem w naszej muzyce, i poszukujemy w Tuwie ich głosów. Czytałem, że za dawnych czasów mężczyźni spotkali się i grali razem w sposób w jaki my to robimy. Była tradycja, że każdy grał daną melodię na swój własny sposób. Nie wiemy jak ta muzyka brzmiała, tak więc robimy to po swojemu w oparciu o znajomość tradycyjnego materiału, i w oparciu o tradycyjne podejście tworzenia muzyki. Staramy się powrócić do dawnych, wolniejszych rytmów… szybsze rytmy są raczej charakterystyczne dla muzyki współczesnej. Staramy się stworzyć akompaniament który podkreślałby duchowy aspekt naszych pieśni. W tym samym momencie nie czujemy się ograniczeni przez tradycję. Na przykład: bęben ramowy, w naszym przypadku, był używany jako instrument szamański, a nie jako akompaniament pieśni lirycznych. Dołączyliśmy go ponieważ podobnie jak nasze głosy i instrumenty stwarza bogate harmoniczne; ma własne melodie i rytmy. Grzechotki z byczych jąder i kości owiec też nie są tradycyjnym instrumentem. Ludzie używali byczych jąder jako solniczek. No i oczywiście gitara nie jest tuwińskim instrumentem.
"Po nieobcej także i w tamtych stronach erze zespołów pieśni i tańca, zespół ten stara się grać tradycyjną muzykę ludową w nowych warunkach wychodząc z założenia, że ‘tradycja myzyczna, która nie ewoluuje skazana jest na śmierć’ (cytat z wkładki ich płyty). O wielogłosowym śpiewie alikwotycznym można pisać i pisać. Czy słyszeliście kiedyś coś, co by brzmiało jak kilka nisko lecących bombowców z towarzyszeniem wysokiej, przejmującej męskiej wokalizy? A ci, co byli rok temu w Krotoszynie słyszeli" (Dorota Samociuk, Marcin Skrzypek, "Gadki z Chatki" nr 12/1997)
"Kaigal-ool Khovalyg i Anatoli Kuular (…) przez wiele lat byli syberyjskimi pasterzami, a muzyka towarzyszyła wszystkim aspektom ich życia. Ich niesamowicie brzmiące, niskie, gardłowe głosy są główną atrakcją tej płyty. Rytm wybija wielki bęben, słychać też ludowe instrumenty strunowe oraz perkusyjne, a także – jakże rosyjską – gitarę.
Podobno żadne nagranie studyjne nie jest w stanie choćby w przybliżeniu oddać magii, jaka panuje na koncertach Huun-Huur-Tu. (…)" (Olaf Szewczyk, Gazeta Wyborcza, recenzja płyty "Best Live")
September 17, 2008 No Comments
SM00TH JAZZ GALA
Legendarna i kultowa formacja MATT BIANCO będzie gwiazdą listopadowej gali Ery Jazzu ( 19.11.) Brytyjski zespół Marka Reilly’ego jest nie tylko prekursorem modnego smooth –jazzu, ale także autorem światowego sukcesu „ naszej” Basi Trzetrzelewskiej.
Grupa MATT BIANCO powstała w latach osiemdziesiątych po rozpadzie jazzowej forma-cji Blue Rondo a la Turk. Wokalista, kompozytor i aranżer Mark Reilly eksperymentował dalej z jazzem i pomysłem na taneczny pop-jazz zainteresował pianistę rozwiązanego zespołu Danny’ego White’a. On też zaproponował zaproszenie do zespołu wokalistki.
” Przybyłam do Anglii w 1981r. – wyjaśnia Basia Trzetrzelewska, urodzona w Polsce wo-kalistka – odpowiedziałam na ogłoszenie Danny’ego, które umieścił w tygodniku Melody Maker, poszukując piosenkarki dla swojego funkowego zespołu , będącego pod znacznym wpływem twórczości Quincy Jonesa. O tak to się wszystko zaczęło ”. Mocny, brazylijsko zabarwiony tembr głosu Basi przypominał Astrud Gilberto i stanowił doskonałe tło dla, bardziej pełnego i z popową manierą, głosu Marka. Mieszali jazz z rytmami latynoskimi oraz popem. Przebój z 1984 roku „ Get out of Your Lazy Bed „ nieoczekiwanie zdobył listy przebojów w całej Europie. Kolejny singiel „ Sneaking out the Back Door” pochodzący z debiutanckiego albumu „ Whose Side Are You On ” kupowali nie tylko fani ambitnego popu. Na zespół MATT BIANCO zwrócili uwagę również bardziej wymagający entuzjaści jazzu. Po sukcesie przeboju „ Half a Minute” , muzycy poszli własnymi drogami. Danny i Basia wydali pięć albumów firmowanych już jej imieniem. Mark Reilly wraz z pianistą Mark Fischerem oraz znamienitymi muzykami kontynuuje z powodzeniem działalność jako MATT BIANCO ; z przebogatą dyskografią obejmującą trzynaście bestsellerowych albumów ,kilkanaście hitów smooth jazzu i pop-jazzu na listach przebojów w Europie, Japonii oraz w USA. Sensacyjnie przyjęto koncerty zespołu na nobliwych festiwalach jaz-zowych.
W koncercie Ery Jazzu swoją premierę będzie miał najnowszy album „ Really Jazzy ” holenderskiej trębaczki Saskii Laroo (przez krytyków zwanej Lady Miles Davis). Saskia Laroo gra acid jazz, funk, hip-hop, drum & bass, nie omija rocka i bluesa, co więcej – sięga też po muzykę klubową ale najpełniej odnajduje się w modnym smooth – jazzie. Prowadzi własne zespoły, współpracuje z Wyntonem Marsalisem, grupą Yellowjackets, Georgem Bensonem i Billym Prestonem. Teraz Saskia Laroo i Matt Bianco na jedynym koncercie w Polsce w ramach corocznej Smooth Jazz gali Ery Jazzu!
September 12, 2008 No Comments
MIMO WSZYSTKO
"Mimo wszystko" – to była dewiza życiowa francuskiej aktorki, Sary Bernhardt, legendy teatru z przełomu XIX i XX wieku, gwiazdy o randze światowej, zwanej przez wielbicieli "boską".
Kanadyjski dramaturg przedstawił wielką aktorka u schyłku życia; z pomocą zaufanego sekretarza spisuje ona, uzupełnia i koryguje wspomnienia, przeprowadzając swego rodzaju rachunek sumienia. A ponieważ osobowość miała niezwykłą, a życie burzliwe i nadzwyczaj barwne…
PRZEDSTAWIENIE TRWA 1 godz. 30 min. 1 PRZERWA
September 2, 2008 No Comments










