dobry klub, imprezy i koncerty | Szczecin | Poznań | Warszawa | Zielona Góra | Bilety na koncerty i aktualne wydarzenia.
Random header image... Refresh for more!
Polecamy koncerty: John Scofield The Roots Heineken Opener 2009 Jean Michel Jarre Feel I AM X Smooth Jazz Gala


OPPA 2008 – 26. MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL BARDÓW -Półfinał konkursu OPPA 2008

OPPA – Międzynarodowy Festiwal Bardów

to kilkudniowe święto piosenki w pełni autorskiej – takiej, w której liczy się przede wszystkim osobisty, w pełni świadomy swej wagi i odrębności przekaz artysty, …

November 14, 2008   No Comments

Andrzej Grabowski Show

Szukasz sposobu na jesienną depresję? Nie masz pomysłu na zimowe popołudnie? Może chcesz wziąć udział w Konkursie wiedzy o teatrze? Albo w Naborze do filmu? Nie musisz być w formie! …

November 14, 2008   No Comments

Guitar City

Polski festiwal gitarzystów jazzowych – "GUITAR CITY".
Wystąpią: Barry Finnerty & Mitchel Forman Quartet

Jednym z nielicznych, uznanych europejskich festiwali gitarowych, jest polski festiwal gitarzystów jazzowych – "GUITAR CITY" ( www.guitarcity.net ) odbywający się od kilku lat w Warszawie. Powstały w 1996 roku festiwal obrał sobie za patrona, nieodżałowanego, charyzmatycznego, wybitnego polskiego gitarzystę – Marka Blizińskiego.

W dotychczasowych festiwalach uczestniczyli najwybitniejsi artyści gitary jazzowej z Europy, USA i Polski m.in.: Mike Stern, Jack Wilkins, Lincoln Goines, Martin Taylor, John Abercrombie, Dean Brown, Jean Paul Bourelly, Philip Catherine, Adam Rogers, Hiram Bullock, Ralph Towner, Christian Escoude, Larry Coryell, Scott Henderson.

Od początku istnienia GUITAR CITY dzięki swej oryginalności wzbudził duże zainteresowanie fanów jazzu, dając szansę bezpośredniego „klubowego” kontaktu z wybitnymi gitarzystami na WARSZTATACH GITAROWYCH. Szansę sprawdzenia swoich umiejętności muzycznych i zdobycia cennych nagród w KONKURSIE GITARZYSTÓW, czy wreszcie usłyszenia z bliska, w klubach artystów znanych z dużych scen. Skala festiwalu – 9 dni, codzienne koncerty w różnych klubach, różne „barwy” muzyczne – zadowoli wielu miłośników dobrej muzyki.

BARRY FINNERTY- urodził się w San Francisco w 1951r Od 5 roku życia grał na fortepianie, a mając 13 lat dostał pierwszą gitarę. Początkowo jak każdy nastolatek był zafascynowany wybitnymi gitarzystami bluesowymi i rockowymi jak Jimi Hendrix czy Eric Clapton. Dość szybko jednak zainteresował się jazzem, a jego idolami stali się John Coltrane, Kenny Burrell, George Benson, Dave Brubeck i Miles Davis. Po studiach filozoficznych, a potem astronomicznych, rozpoczął naukę w najsłynniejszej uczelni jazzowej Berklee School of Music w Bostonie.

Po roku jednak zrezygnował z nauki, uznając że nie jest jeszcze gotowy do grania „wielkiego” jazzu. Kiedy po kilku latach spędzonych na szlifowaniu swoich umiejętności wrócił z San Francisko do Nowego Yorku, został natychmiast zauważony i zaangażowany jako znakomity gitarzysta, przez wybitnego saksofonistę Alex Fostera, potem Chico Hamiltona. wreszcie Mikea i Randy Breckerów, oraz zespoły których liderami byli Joe Farrell, Dave Liebman, Steve Grossman, Tom Harrell, Woody Shaw – śmiało można powiedzieć że jako muzyk znalazł się w samym sercu jazzowego świata.

W 1974 roku , z rekomendacji Billy Cobhama, podjął współpracę z Airto i Flora Purim.

Rok później grał w zespole m.in z Joe Farrellem, Victor Lewisem i Jeffem Berlinem. W 1976 r współuczestniczył w nagraniu legendarnej płyty Braci Breckerów – „Heavy Metal Bebop”. W 1979r rozpoczął swoją przygodę z grupą „The Crusaders”.

Kilka lat później dzięki Julie żonie – Larry Coryella (gwiazda GUITAR CITY 2007) – Barry poznał samego Milesa Davisa. Znajomość zaowocowała uczestnictwem Barry Finnertego w nagraniu płyty Milesa „ Man with the Horn” i tak to Barry znalazł się w panteonie gwiazd jazzu, do którego przepustką, wg wielu muzyków, jest współpraca z Davisem. W latach 90tych i później, Finnerty uczestniczył czynnie występując i nagrywając m.in. z Teruo Nakamura, Darryl Jonesem (aktualnie basista The Rolling Stones) Hubertem Lawsem, Dave Kikoskim (jego ulubiony pianista), Victor Lewisem, Mike Richmondem, Billy Cobhamem, Jon Hammondem i wieloma innymi. Z dużym zainteresowanie spotkały się też jego autorskie płyty m.in. „Trazz” (2002). Występ na „Guitar City 2008” to będzie pierwsza wizyta Barry Finnerty’ego w Polsce.

MITCHEL FORMAN – urodził się w Brooklynie rozpoczął studia klasycznego fortepianu w wieku 7 lat. Mając 17 lat wstąpił do Manhattan School of Music. Po skończeniu studiów zaczął pracę jako zawodowy muzyk w klubach nowojorskich.Wtedy też Mitchel rozpoczął tournee i nagrania z Gerry Mulliganem, a potem Stanem Getzem, grając w różnych zespołach i konfiguracjach. W 1980 roku po wspaniałym sukcesie na Newport Jazz Festival, rozpoczął solową karierę. Potem Mitchel wydał pierwszy autorski album, "Live at Newport". Kolejne lata to kolejne wyzwania – do współpracujących z Formanem dołączyli Phil Woods, Carla Bley, Mel Tormé i Astrud Gilberto. Forman spędził wczesne lata 80-te jako jeden z najbardziej cenionych muzyków studyjnych w Nowym Jorku, pracując z wieloma wybitnymi artystami (patrz dyskografia) m.in. Johnem McLaughlinem. Mitchel dołączył do MacLaughlin’s Mahavishnu i spędził z zespołem półtora roku w trasach, nagrywanie nagrywając znakomite albumy "Mahavishnu" i "Adventures in Radioland".

Mitchel Forman następnie dołączył do legendarnego saksofonista Wayne Shorter, (wspólny album"Phantom Navigator"). Równoolegle do współpracy z gwiazdami, Forman prowadzi swój własny zespół, m.in nagrywając album "Train of Thought". Jednocześnie pracuje z kolejnymi luminarzami jazzu jak gitarzysta John Scofield ( "Blue Matter"), Mike Stern ( "Upside, Downside") Janis Siegal, Dave Samuels, Diane Schuur, Gary Burton (Reunion GRP), Pat Metheny, Wayne Shorter, Simon Phillips, Freddie Hubbard, Bill Evans i Ricki Lee Jones.

Mitchel Forman często również występuje firmując kolejne zespoły własnym nazwiskiem. Zakłada też własną wytwórnię – "Marsis Jazz"

November 6, 2008   No Comments

HEINEKEN OPEN’ER 2009

Każda edycja festiwalu jest wyjątkowa, jednak ta będzie szczególnie istotna – w 2009 roku Heineken Open’er Festival będzie trwał aż 4 dni. Jest to bardzo ważna zmiana w historii naszego festiwalu, pozwalająca stanąć w jednym rzędzie z festiwalowymi gigantami w Europie. Każdy dzień wypełniony będzie potężną dawką muzyki oraz wieloma aktywnościami pozamuzycznymi. Pierwszy dzień to tak zwany opening day, który będzie stanowił wyjątkowe wprowadzenie do głównej części festiwalu.
Jest nam niezmiernie miło, jak co roku jesienią, zainaugurować rozpoczęcie sprzedaży biletów na najważniejszy polski muzyczny festiwal.

Podobnie jak w ubiegłych latach istnieje możliwość nabycia do 15 lutego 2009 karnetów w specjalnej, promocyjnej cenie.
Ceny biletów od 3 listopada 2008 do 15 lutego 2009:

  • Karnet 3 dni ( 3,4,5.07.2009 ) – 240 pln,
  • Karnet 3 dni ( 3,4,5.07.2009 ) z polem namiotowym – 260 pln,
  • Karnet 4 dni ( 2,3,4,5.07.2009 ) – 280 pln,
  • Karnet 4 dni ( 2,3,4,5.07.2009 ) z polem namiotowym – 300 pln,

Ceny biletów od 16 lutego 2009:

  • Karnet 3 dni ( 3,4,5.07.2009 ) – 280 pln,
  • Karnet 3 dni ( 3,4,5.07.2009 ) z polem namiotowym – 300 pln,
  • Karnet 4 dni ( 2,3,4,5.07.2009 ) – 320 pln,
  • Karnet 4 dni ( 2,3,4,5.07.2009 ) z polem namiotowym – 340 pln,

Cena biletu jednodniowego będzie taka sama jak w roku 2008.

Po siedmiu latach pracy udało nam się osiągnąć charakter i wielkość, jakie zaplanowaliśmy na początku festiwalowej drogi. W tym roku zapewnimy również całą masę nowych pomysłów, muzycznych wydarzeń, inspiracji i fascynacji. Do Gdyni zawita ponad 120 artystów, których publiczność będzie mogła oglądać na 7 festiwalowych scenach. Obok Main Stage, Tent Stage, World Stage, Young Talents Stage, Beat Stage i Alter Space powstaną nowe, niezwykłe miejsca. Na 80 hektarach lotniska na Babich Dołach po raz ósmy odbędzie się festiwal, który pod względem rozmachu i poziomu artystycznego nie ma sobie równych w Polsce.

Z przyjemnością informujemy, że Heineken Open’er Festival dostał nominację jako jeden z 15 najlepszych europejskich festiwali i walczy o nagrodę Best European Festival Award. Do tej pory festiwal doceniono przyznając m.in.: Sztorm Sztormów 2007, Sztorm Roku 2005, 2006 (Gazeta Wyborcza), Nocne Marki 2005, 2006 (Aktivist), Machinery 2006 (Machina), Effie 2006, 2007, As Empiku 2006 w kategorii Wydarzenie Roku, Wydarzenie Kulturalne roku 2007 – słuchacze Trójkowego Domu Kultury, Miazga 2007 (PULP), I miejsce w kategorii Impreza w ramach konkursu na najlepszą promocję turystyki województwa pomorskiego w 2007r., Nagrodę Miesięcznika Press za najlepszy event roku w kategorii Top Eventy 2007.

November 1, 2008   No Comments

JaZzGdyni

Marcus Miller, Stanley Clarke, Victor Wooten – gitara basowa
Derico Watson – perkusja
Federico Pena – instrumenty klawiszowe

„Mówimy tu o trzech gigantach swoich pokoleń. Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć, jakie pomysły mają ci goście!”. Miejmy więc oczy i uszy szeroko otwarte, bo nie ma wątpliwości, że SMV będą królami tego lata i jesieni!
Randy Jackson

O Projekcie

W epoce panowania wirtualnych lig piłkarskich nareszcie nadchodzi prawdziwa drużyna, o której od dawna marzyli basiści i entuzjaści jazzu. SMV to projekt łączący tytanów Stanley Clarke’a, Markusa Millera i Victora Wootena. Marzenie o tym niezwykłym związku trzech pokoleń bogów gitary basowej – podsycane przez sporadyczne oświadczenia całej trójki, że spróbują wprowadzić je w życie, jeśli pozwolą na to ich terminarze – było przez ponad piętnaście lat dyżurnym tematem dyskusji fanów spotykających się na zjazdach i w internetowych chat roomach. W końcu, kiedy w październiku 2007 roku Clarke postanowił wystartować do konkursu o nagrodę magazynu Bass Player podczas dorocznego festiwalu Bass Player Live! w Nowym Jorku, Miller i Wooten zadali sobie trud, żeby przyjechać i przedstawić szerszej publiczności swojego mentora. Ich wspólna improwizacja nie tylko powaliła na kolana dziewięciuset członków widowni, ale też podsyciła tkwiącą w ich muzyce chemię, co umożliwiło faktyczną realizację od dawna planowanego projektu. W rezultacie, w styczniu 2008 roku SMV spotkało się w studiu, żeby nagrać płytę i zaplanować trasę koncertową na lato i jesień.

Muzycy dobrze pamiętają swój pierwszy występ i sesje nagraniowe do albumu. Clarke wspomina, „Kiedy tylko zaczęliśmy grać ‘School Days’ na festiwalu Bass Playera, wiedziałem, że nigdy o tym nie zapomnimy – ani my, ani publiczność. Marcus i Victor mają niezłą intuicję i każdy z nas znalazł swoje miejsce w zespole. Marcus nadawał groove, Victor grał akordy, a ja pomyślałem „Hej, to jest świetne!”. Wooten przyznaje: „Praca ze Stanleyem i Marcusem zawsze była dla mnie spełnieniem marzeń. Podczas pracy nad płytą każdy z nas wydobywał z instrumentu dźwięki, które zostawiały reszcie miejsce na własną interpretację. Było całkiem zabawnie, kiedy Marcus i ja naśladowaliśmy siebie nawzajem i tworzyliśmy własną wersję zagrywek Stanleya. Najlepsze w tym jest to, że całość jest bardzo melodyjna – są tu, co prawda, karkołomne solówki, ale ludzie mogą być zaskoczeni, jak bardzo muzyczna jest ta płyta.” Miller dodaje: „To było istotne; nie chcieliśmy, żeby każdy po swojemu łomotał coś na basie. Prawdę mówiąc, musieliśmy czasem namawiać siebie nawzajem do grania bardziej skomplikowanych i technicznie wymagających motywów. Najbardziej interesujące było usłyszenie odległego dudnienia basów, które ludzie znają z naszych albumów, jedno przy drugim. To naprawdę niezwykłe, przywodzi mi na myśl wsłuchiwanie się w historię i ewolucję instrumentu”. Clarke podsumowuje: „Biorąc pod uwagę to, że wszyscy gramy na tym samym instrumencie, ta płyta może być dla ludzi prawdziwym objawieniem. Będzie tu dużo elektrycznych dźwięków, ale też wykorzystanie kilku innych możliwości. To wspaniały nowy dzień dla gitary basowej”.

Całej trójce z SMV trzeba przyznać, że świetnie wychodzi im zarówno nowatorstwo, jak i współpraca z pozostałymi członkami zespołu.

Stanley Clarke

Jest, bez cienia wątpliwości, żyjącą legendą – „uwolnił” bas tak, jak robili to ze swoimi instrumentami Louis Armstrong i Charlie Parker. Urodził się w Filadelfii, a po studiach, już jako wirtuoz tradycyjnej gry na akustycznym basie, udał się do Nowego Jorku. Tam wyrobił sobie markę na scenie jazzowej, grając ze Stanem Getzem, Joe Hendersonem i Horacem Silverem, dopóki w 1972 roku nie stworzył wraz z pianistą Getza, Chickiem Coreą, innowatorskiego zespołu Return To Forever, który zdobył później nagrodę Grammy. Podczas gdy grupa skupiła się na elektrycznym graniu, Clarke nie tylko dzielił swój czas dla elektrycznego basu i kontrabasu, ale otworzył też ekskluzywny sklep dla basistów z gitarami Alembica.

Kiedy wydał cykl solowych albumów rozpoczynający się od Children of Forever w 1973 roku, był już wprawiony w występowaniu na scenie i prowadzeniu zespołu; miał też za sobą próby przeciwstawienia się tendencji do traktowania basu jako tła, a nie indywidualnego instrumentu,. Trzy lata później na rynek wyszła płyta „School Days”, którego ścieżka tytułowa stała się pierwszym prawdziwym „basowym hymnem”. Clarke wyciągnął też w górę skalę basu elektrycznego, wprowadzając basy pikolo i tenorowe, żeby zbliżyć się do zakresu swojego idola, Johna Coltrane’a.

Po jakimś czasie szlifowania solowej twórczości Clarke rozpoczął współpracę z bardziej znanymi muzykami – zaangażował się, między innymi, w projekt Clarke/Duke z klawiszowcem George’em Duke’em, The New Barbarians z Keithem Richardsem i Ronem Woodem, Animal Logic z dawnym perkusistą The Police, Stewartem Copelandem oraz Rite of Strings z Jeanem-Lucem Pontym i Al Di Meolą; pojawił się też na dwóch albumach Paula McCartneya i uczestniczył w pisaniu tekstu do jego utworu „Hey, Hey”. Późne lata osiemdziesiąte przyniosły nowe możliwości, kiedy Clarke został zatrudniony do stworzenia ścieżki dźwiękowej dla programu telewizyjnego Pee Wee’s Playhouse. W efekcie skomponował swoją pierwszą ścieżkę dźwiękową do filmu, Boyz ‘N’ the Hood, i rozpoczął karierę uznanego kompozytora muzyki filmowej. Do jego innych istotnych kompozycji należy muzyka do Pasażera 57, Tiny, Filmu o miłości, Transportera i Soul Food, serii z amerykańskiej stacji Showtime.

Stanley Clarke wielokrotnie powtarzał, że bas jest nieodłączną częścią jego osoby, i wciąż swoją grą udowadnia, że zasługuje na nadane mu przezwisko „Władca Niskich Częstotliwości”. Odbył ostatnio trasę z Clarke/Duke Band, Rite of Strings, McCoyem Tynerem i swoim własnym zespołem; w czerwcu rozpoczyna się też jego od dawna oczekiwana trasa z Return to Forever. Podpisał kontrakt z wytwórnią Heads Up International i wydał DVD Night School, koncert przywołujący wszystkie fragmenty historii jego niezwykłej kariery, na którym występuje wraz z wielkimi gwiazdami, a także Toys of Men, album antywojenny ciepło przyjęty przez publiczność i krytyków.

Marcus Miller

Zdobywcy nagrody Grammy, Marcusowi Millerowi stale w toku jego kariery udawało się sprostać oczekiwaniom zarówno fanów, jak i krytyków muzycznych. Urodzony w nowojorskim Brooklynie, Miller dorastał wśród jazzowej rodziny królewskiej (Wynton Kelly, pianista współpracujący z Milesem Davisem, jest jego krewnym w bocznej linii) w Jamajce, części dzielnicy Queens. Zafascynowany pracą ojca, organisty kościelnego Williama Millera, Miller próbował swoich sił w grze na fortepianie, organach, klarnecie i saksofonie, dopóki w wieku trzynastu lat nie zainteresowała go gitara basowa, która mogła być przepustką do współpracy z lokalnymi zespołami. Zadebiutował w wieku szesnastu lat z flecistą Bobbim Humphreyem, a następnie wyjechał w trasę z perkusistą Lennym White’em. Po powrocie Miller wykonał ważne ruchy dla swojej dalszej kariery: oprócz wejścia na nowojorską scenę, grał z Robertą Flack i zespołami występującymi w programie Saturday Night Live, gdzie poznał Davida Sanborna i Luthera Vandrossa. Obaj szybko zauważyli i wykorzystali jego talent jako tekściarza, producenta i multiinstrumentalisty, co doprowadziło do powstania serii hitów i rozpoczęcia cyklu tras koncertowych. Wkrótce potem muzyk otrzymał telefon od Milesa Davisa, co doprowadziło do późniejszego nagrania sześciu albumów – Miller został producentem i autorem tekstów przy pracy nad trzema z nich, między innymi przełomowym Tutu.

Kiedy artysta wyrobił już sobie markę jako producent, prowadził nagrania Vandrossa (w tym również „Power of Love/Love Power”, które w roku 1991 zdobyło nagrodę Grammy dla najlepszego utworu R&B), Roberty Flack, Arethy Franklin, Chaki Khan, Wayne’a Shortera i Ala Jarreau, nagrywając jednocześnie genialne ścieżki (jego koledzy przezwali go w tym czasie Thumbslinger, co tłumaczyć można jako Kciukomiot) do płyt Donalda Fagena, braci Brecker, młodego Grovera Washingtona, Paula Simona, Dona Grolnicka, Was (Not Was) i wielu innych. Z Lennym White’em i Markiem Stevensem utworzył formację Jamaica Boys, rozpoczął też karierę twórcy muzyki filmowej, komponując ścieżki dźwiękowe do Sjesty, House Party i Boomerangu.

W końcu, w 1992 roku, Miller skupił się na swojej karierze solowej, wydając album The Sun Don’t Lie. Swoim najbardziej charakterystycznym „głosem” – Fenderem Jazz Bass ’76 – kontynuował realizację planu Stanley Clarke’a oraz Jaco Pastoriusa i ustanawiając nowy standard, przywrócił do życia koncepcję solowego albumu basowego. Siedem kolejnych solowych dokonań Millera to między innymi zdobycie Grammy za płytę M2 w 2001 roku (co uczyniło go jedynym w historii solowym basistą odznaczonym nagrodą za najlepszy współczesny album jazzowy) oraz nagranie biograficznego DVD, Mistrz każdego rzemiosła („Master Of All Trades”). Artysta wciąż zajmuje się realizacją niezliczonych projektów, tworząc muzykę filmową i ścieżkę dźwiękową dla programu Chris Rock TV „Everybody Hates Chris”, pracuje z North Sea i Playboy Jazz Cruises – a do tego jeździ w trasy koncertowe promujące jego nową płytę zatytułowaną Marcus.

Victor Wooten

Podobnie jak Marcus, „Victor” to jedyne hasło potrzebne fanowi gitary basowej, aby rozpoznać mistrza tego instrumentu, Victora Wootena. Kariera Wootena, tak, jak i Millera, to znacznie więcej niż gra na czterech strunach. Muzyk urodził się w wojskowej rodzinie w Idaho, wychował na wyspie Oahu i Zachodnim Wybrzeżu, a pierwszych lekcji gry na basie, odkąd skończył trzy lata, udzielał mu brat, Regi. Zanim skończył pięć lat, miał już za sobą debiut sceniczny z czwórką starszego rodzeństwa. Jako The Wootens spędzili lata siedemdziesiąte, grając przed takimi gwiazdami, jak Curtis Mayfield i War, dopóki we wczesnych latach osiemdziesiątych jego rodzina nie osiedliła się w Newport News w stanie Virgnia. Tam bracia występowali regularnie w parku rozrywki Busch Gardens w Williamsburgu i zaczęli nawiązywać kontakty z muzykami z Nowego Jorki i Nashville.

W 1988 roku, Wooten przeniósł się do Nashville, rozpoczynając pracę z wokalistą Jonellem Mosserem i poznając Bélę Flecka, mistrza banjo z New Grass Revival. Zanim minął rok, Fleck, Wooten, jego brat Roy (znany również jako Futureman) oraz Howard Levy utworzyli zespół The Flecktones i znaleźli się na drodze do wygrania pierwszej z trzech zdobytych do tej pory nagród Grammy. Gitara basowa pozostała w centrum zainteresowania Wootena, który niedługo potem utworzył formację Bass Extremes wraz z mistrzem gry na sześciostrunowym basie bez progów, Steve’em Baileyem, i wydał album, o którym wieści szybko obiegły świat basistów: wyjątkowy solowy debiut A Show of Hands z 1996 roku. W tym samym czasie wszyscy chcieli zaangażować wielokrotnie nagradzanego muzyka do swojego projektu, co umożliwiło Wootenowi sesje nagraniowe i trasy koncertowe z takimi artystami, jak Branford Marsalis, Dave Matthews, Bruce Hornsby, Prince, Mark O’Connor, Gov’t Mule, Susan Tedeschi, Bill Evans, Vital Tech Tones (ze Scottem Hendersonem i Steve’em Smithem), The Jaco Pastorius Word Of Mouth Big Band i India Arie.

Wooten rozpoczął też karierę w dziedzinie edukacji, udzielając lekcji muzyki i życia na wymyślonych przez siebie obozach z gitarą basową w Tennessee, które szybko stały się popularne, a także pisząc powieść Lekcja muzyki. Obecnie Wooten konsekwentnie dzieli swój czas między grę solo i pracę w zespole, regularnie jeżdżąc w trasy i spotykając się w studiu nagraniowym z The Flecktones (zespół ma już na swoim koncie dwanaście albumów), Mike’em Sternem i grupą Elektric Band Chicka Corei. Jako utalentowany autor tekstów, producent i multiinstrumentalista, na każdej kolejnej solowej płycie Victor Wooten łączy więcej gatunków i skupia się na większej liczbie elementów, nie traci przy tym jednak swojego charakterystycznego stylu. Nigdy jednak nie było to tak widoczne, jak na świeżo wydanym Palmystery.

Zważywszy to wszystko, SMV zdaje się być projektem skazanym na sukces. Szanse zespołu prawdopodobnie najlepiej oddają słowa sędziego amerykańskiego Idola, Randy’ego Jacksona, który sam jest świetnym basistą i przyjacielem całej trójki: „Mówimy tu o trzech gigantach swoich pokoleń. Nie mogę się doczekać, żeby usłyszeć, jakie pomysły mają ci goście!”. Miejmy więc oczy i uszy szeroko otwarte, bo nie ma wątpliwości, że SMV będą królami tego lata i jesieni!

October 6, 2008   No Comments